Chorwacja nie da Ci się nudzić #Popłyń na jedną z tysiąca jej wysp #Hvar & Bol

07:37

Chorwacja ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko plażowanie i kąpiele słoneczne. Ten kraj to nieskończenie wiele miejsc do zwiedzania, mamy tutaj góry, morze i wyspy co daje nieograniczone możliwości różnego rodzaju spędzania aktywności. Dla leniuchów opcja wylegiwania się na plaży może być równie urozmaicona, wystarczy wybrać się w inne miejsce od tego, w którym się zatrzymaliśmy, możemy przespacerować się na inne plaże, których nie brakuje wokół znanych kurortów albo możemy pojechać poszukać dzikich plaż lub też popłynąć na jedną z wielu wysp, których w Chorwacji jest mnóstwo. Osobiście należę do tych osób, które wolą spędzać wypoczynek aktywniej, a najlepszą formą aktywności dla mnie na urlopie jest zwiedzanie i odkrywanie nowych miejsc. Owszem lubię też poleżeć na plaży i nic nie robić, ciesząc się widokiem oraz szumem morza, ale jadąc gdzieś daleko ciężko mi się oprzeć pokusie aby nie poznać czegoś nowego.

Chorwację w tym roku odwiedziliśmy po raz trzeci, podczas wcześniejszych pobytów odpuszczaliśmy rejs statkiem na inne wyspy, jakoś zawsze zabrakło czasu. Tym razem obiecaliśmy sobie, że wreszcie popłyniemy na jedną z pobliskich wysp. Z Makarskiej Riviery najwięcej statków pływa na oddaloną o 20 km wyspę Hvar oraz Brac. My również wybraliśmy tą opcję. Statki zazwyczaj wypływają o godzinie 8:30 a wracają o 18:30, wykupując taką ofertę, jest w tym już słodka przekąska, a w drodze powrotnej ryba, sardynki oraz surówka. W przypadku naszej oferty jedzenia było do woli oraz wino lało się litrami, pod koniec rejsu rozkręciła się niezła impreza, dobijając do portu na statku wszyscy tańczyli, bawiąc się wspólnie i śpiewając. Wycieczka taka kosztuje ok. 230 Kun, czyli ok. 130 złotych. Statek, którym my płyneliśmy nazywał się Bibie i odpływa on z Baski Vody, jakieś niecałe 2 km od Breli, tam gdzie mieszkaliśmy, oczywiście z Breli też wypływają ale nie tak często i inne, mniejsze. Ok, ale może wróćmy do początku.
Takie poranki są cudowne, zwłaszcza nad morzem, gdy jeszcze morze jest spokojne, woda nie wzburzona, na plażach pustki, a upał jeszcze nie daje się we znaki. Statkiem z Baski Vody wyruszyliśmy ok. 8:45 i ruszyliśmy w dwu godzinny rejs na wyspę Hvar do miasteczka Jelsa. Dwu godzinny rejs trochę może się dłużyć, ale widoki są tak piękne, że mogłam podziwiać bez końca i równocześnie fotografować wszystko w koło. Hvar to najbardziej nasłoneczniona wyspa Chorwacji (ok. 2724 godzin rocznie), dzięki któremu wyspa jest ponąć atrakcyjna nawet zimą oraz nosi przydomek "chorwacka Madera". Miasteczko Jelsa, do którego dotarliśmy to przyjemna osada na północnym wybrzeżu Hvaru. Nie znajdziemy tutaj szczególnych zabytków, miasteczko to zyskało popularność dzięki dobrej infrastrukturze turystycznej oraz licznym zatoczkom kąpielowym. W centrum Jelsy stoi kościół NMP z 1331 roku, wyróżniający się białą czworoboczną wieżą. W mieście są też renesansowe i barokowe kamienice, które otaczają piękny plac św. Jana (Trg sv. Ivana). Znajduję się tutaj również park Perivoj, który uważany jest za jeden z piękniejszych w Dalmacji i służy mieszkańcom oraz turystom za schronienie przed upałem. W Jelsie mieliśmy godzinkę czasu na zwiedzenie tej małej osady, wykorzystaliśmy ten czas na krótki spacer oraz zrobienie zdjęć, zjedliśmy również lody chroniąc się już przed palącym słońcem w wyżej opisanym parku Perivoj.
Następnie udaliśmy się w dalszą część rejsu, tym razem płyneliśmy już tylko godzinkę na sąsiednią wyspę Brac, do miejscowości Bol. Spójrzcie jakie widoki towarzyszyły nam podczas tego rejsu, coś niesamowitego i całkiem innego niż wycieczka po lądzie samochodem.
Wyspa Brac mocno wyróżnia się spośród długich, wąskich wysp środkowej Dalmacji. Z południowej strony obmywa ją Hvarski kanał o 5 km szerokości, za którym rozpościera się wyspa Hvar. Brac jest jedną z największych wysp dalmatyńskich, a drugie "naj" dotyczy wysokości gdyż wyspa ta posiada najwyższy ze wszystkich wysp szczyt jakim jest Vidova Gora, która osiąga wysokość 778 m n.p.m i zarazem jest również najwyższym szczytem na adriatyckich wyspach. Klimat wyspy przyciąga co roku tysiące turystów, a prócz klimatu jedna z najwiekszych atrakcji wysp jakim jest jej półwysep Zlatni Rat , czyli Złoty Róg, który zmienia swój kształt pod wpływem wiatru. Prócz turystki wyspa ta słynie również z upraw, hodowli owiec, rybołówstwa i przetwórstwem rybnym, pszczelarstwem oraz wydobyciem poszukiwanego na całym świecie marmuru, z którego zbudowano m.in. Pałac Dioklecjana w Splicie, Biały Dom w Waszyngtonie oraz wiedeńską operę.
Po godzinnym rejsie z wyspy Hvar dotarliśmy do jedynej miejscowości Bol, leżącej na południowym brzegu Bracu. Tutaj mieliśmy trzy godziny na zwiedzanie lub kąpiel na słynnej plaży Zlatni Rat. W porcie czekały już taksówki wodne, które dowożą turystów na tą słynną plażę ponieważ od portu znajduje się ona w odległości ok 1,5 km. My wybraliśmy oczywiście pieszą formę gdyż chcieliśmy zwiedzić trochę okolicę i nie byłabym sobą gdybym nie sfotografowała tego miejsca. Czasu na zwiedzanie nie było zbyt wiele, a doskwierający upał sprawiał, że chcieliśmy także skorzystać z okazji i popływać oraz poplażować na jednej z najbardziej znanych europejskich plaż. Muszę przyznać, że ta wyspa zrobiła na mnie ogromne wrażenie i to nie ze względu na Zlatni Rat, tylko ogólnie miałam wrażenie, że woda tam jest jeszcze bardziej turkusowa, a widoki jeszcze piękniejsze. Trzeba przyznać, że to miejsce ma wyjątkowy urok. Napewno fajnie byłoby pobyć tam dłużej i zjechać trochę wyspę w koło, założę się, że jest tam pełno przepięknych dzikich i spokojnych plaż, na których można by było na chwilę się schronić, przed światem.
Idąc od portu wzdłuż długiej i przepięknej promenady, z której co róż rozpościerają się widoki zapychające dech w piersiach dochodzimy do punktu kulminacyjnego wszystkich wycieczek, słynnej plaży Zlatni Rat, na której wręcz są dzikie tłumy, ale muszę przyznać, że plaża jest na tyle duża, że spokojnie znaleźliśmy na niej miejsce dla siebie, a w wodzie spokojnie można było popływać, to w naszej małej Breli było o wiele więcej turystów. Muszę przyznać, że plaża jak plaża, nie wiem o co tyle krzyku, fakt, że ciekawostką jest iż zmienia ona swój kształt, ale i tak nie zauważymy tego gdyż nie dzieje się to z dnia na dzień. Szczerze powiem, że idąc promenadą po drodze było o wiele więcej fajniejszych i ustronnych plaż. No, ale w każdym bądź razie nie żałuję, że tam byłam bo miejsce jest naprawdę piękne i warte zobaczenia.
I tak o to minął nam jeden z dni w Chorwacji, na pływaniu po pełnym morzu, spacerach po wyspach oraz kąpieli w mega ciepłych i przeturkusowych wodach Adriatyku. Droga powrotna trwała też prawie dwie godziny, ale widoki jakie rozpościerały się w koło były zachwycające dodatkowo popołudniowe światło dawało całkiem inny obraz sprawiając, że miejsce to wydawało się jeszcze piękniejsze, a może to było to wino, które rozdawali na pokładzie hihi! Tak czy inaczej to był idealnie spędzony dzień. Ktoś z Was był w tych pięknych miejscach? Jeśli tak, to jakie są Wasze wrażenia? Jeśli nie, mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do spędzenia urlopu w Chorwacji, ale to jeszcze nie koniec postów, zaglądajcie regularnie bo pojawi się jeszcze spora dawka informacji oraz zdjęć. Do następnego, Kochani!

You Might Also Like

2 komentarze

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images

Subscribe