Majorka dzień II: Wycieczka do miasta Chopina, czyli #Visit Valldemossa

13:55

W dzisiejszym poście zabieram Was do prześlicznego, miasteczka położonego zaledwie 17 km od stolicy Majorki, Palmy. Mowa tutaj o obleganym przez turystów mieście Valldemossa, które swoją popularność zawdzięcza Fryderykowi Chopinowi. Valldemossa leży w cudownie zielonej dolinie, a po przejechaniu przez wąską, górską przełęcz dostrzega się w pewnym momencie pokrytą płytkami ceramicznymi dzwonnice klasztoru La Cartoixa oraz stłoczone domy w barwie palonej gliny, ze starannie wypielęgnowanymi tarasowymi ogrodami, widok zapiera dech w piersiach. Valldemossa jest najwyżej położonym miasteczkiem na Majorce - 437 m n.p.m i z uwagi na swoją historię i urok, przybywa tutaj naprawdę wiele turystów, ale nie ma się co dziwić i zapewniam, że nie zdziwi się nikt kto tutaj przyjedzie. Już sama trasa tutaj robi wrażenie i pozwala nam ujrzeć Majorkę z całkiem innej strony. Dla mnie wjazd tutaj był ogromną frajdą, jako miłośniczka jazdy za kółkiem, polecam tą trasę wszystkim kierowcom, a wjazd do miasta okazał się jedynie przedsmakiem tego co nas dopiero czekało jeśli chodzi o widoki i samą trasę, ale do tego później, wróćmy jeszcze do samego miasteczka Valldemossa.

Miasteczko to swoją sławę zawdzięcza romansowi Fryderyka Chopina z George Sand, który w swoich pamiętnikach opisała pewna autorka. Dlatego znajdujący się tutaj klasztor La Cartoixa jest drugim po katedrze w Palmie najczęściej odwiedzanym klasztorem na Majorce. Znajduję się teraz tutaj muzeum dostępne dla turystów, w którym można zwiedzać ich apartamenty, w których znajdują się portrety, rękopisy i partytury, a także fortepian Chopina. Ciekawostką również jest, że powstał tutaj cykl preludiów, w tym słynne Preludium Deszczowe. Chopin mieszkał tutaj na przełomie roku 1838 - 1839 i na pamiątkę jego pobytu tutaj co roku w sierpniu odbywa się Festiwal Chopinowski. W obrębie klasztoru wznosi się również klasycystyczny kościół, a nie daleko od klasztoru sąsiaduje Palau de Rei Sanxo Pałac króla Sancha. Budowla z 1311 roku, która pełniła funkcję domku myśliwskiego lecz w XVI wieku została gruntownie przebudowana. W środku znajduję się rozmaite dzieła sztuki oraz antyki, a wokół pałacu znajduję się przepiękny zielony ogród, z palmami i kwiatami.
Wiele turystów przybywa tutaj tylko na jednodniowy pobyt lub nawet tak jak w naszym przypadku kilkugodzinny. Nie zwiedzałyśmy muzeów, klasztoru i pałacu, miałyśmy ograniczony czas, a poza tym osobiście nie czuje potrzeby, aby tego typu miejsca zwiedzać od środka. Wolałyśmy zgubić się w malutkich i przeuroczych uliczkach Valldemossy, co nie było nie przypadkowe, ponieważ trafiłyśmy na lokalny malutki sklepik, do którego doprowadził nas obłędny słodki smak i tam zjadłyśmy przepysznego pączka hiszpańskiego... palce lizać, pokusy by wrócić po kolejne była wielka, ale znowu rozproszyły nas nieziemskie widoki i nogi poniosły nas dalej. Zobaczcie w jak piękne zaułki Valldemossy nas poniosło...
PORT VALLDEMOSSA. Będąc w Valldemossie warto, a wręcz powinno się zjechać do portu o tej samej nazwie. Już sama droga tam to nie małe wyznanie dla każdego kierowcy. Ja byłam pod ogromnym wrażeniem, dalej jestem i jestem dumna, że udało mi się tą trasę w obie strony pokonać. Dużo jeżdżę samochodem i w różnych warunkach, ale takiej trasy jeszcze przed sobą nie miałam. Także pamiętajcie aby wypożyczać małe auta, poza tym tylko autem można tam dojechać, autokar nie był by wstanie przejechać tej trasy. Wąskie uliczki wśród wystających skał, nie pozwalają minąć się dwóm samochodom. Co jakiś czas są malutkie zatoczki lub droga troszkę się poszerza co pozwala, aby na chwilę zjechać i przepuścić auto z na przeciwka, często się zdarza, że trzeba cofnąć, aby przepuścić nadjeżdżające auto, do tego dodatkowo pełno ostrych na 180 stopni zakrętów, na których również nie da rady się minąć. Po za tym wiosną pełno tutaj rowerzystów, którzy ćwiczą swoją kondycję, ale również są pomocni, ponieważ widzą czy z nad kolejnego zakrętu jedzie kolejny samochód i komunikują się z kierowcami dając znaki czy można wymijać. Pomocny jest też partner u naszego boku, który również obserwuje trasę. Do portu prowadzi droga ok 7 może 10 km, ale przejazd jej zajął nam jakieś 30 - 40 minut, nie dało rady szybciej, ale kto się na urlopie śpieszy? Warto było poświęcić ten czas, gdy dotarłyśmy do celu oczom naszym ukazał się nieziemski widok. Majorka po raz kolejny z całkiem innej strony ukazała nam swoje kolejne oblicze, to bardziej dzikie i wzburzone gdzie fale szalały na morzu rozbijając się o brzegi ogromnych i ostrych skał. Takie chwile warto kolekcjonować, a przede wszystkim widoki, dla takich chwil warto żyć, za takie chwile kocham podróżować! Kolekcjonujmy drogocenne momenty oraz przeżycia, a nie rzeczy... Z tą puentą kończę ten wpis i zostawiam Was z przepięknymi zdjęciami.

You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

Like us on Facebook

Flickr Images

Subscribe